„Książka, którą napisałam, stała się moją wielką przygodą, zupełnie nieplanowaną. Cała historia przedstawiona poniżej jest prawdziwa. To, czego doświadczaliśmy i uczyliśmy się razem, było i jest wyjątkowym etapem w naszym życiu”. M. Rorbach (Z malamutem przez Polskę i życie).

Wierzę i wiem, że obecność zwierząt w naszym otoczeniu ma na nas niebagatelny wpływ. Czasem zaprzyjaźniamy się z nimi bardziej niż z ludźmi. Oddziałują na nas, bywają lepszymi terapeutami niż najbardziej znamenici psycholodzy.

Jako, że trwa długi weekend, rzuciłam się głodna czytelniczych wrażeń na otrzymane w piątek książki, wśród których jedna z nich to „Z malamutem przez Polskę i życie” autorstwa Magdaleny Rorbach. Jeśli również jesteście fanami domowego pluszu i podróży w jego towarzystwie, sprawdźcie, co można znaleźć w tej przeciekawej książce!

  

Psia adopcja a choroba dziecka

Pomysł na adopcję zwierzaka, w wieku wyższym niż rok, przeraża niejedną osobę marzącą o domowym czworonogu. Istnieje przecież obawa, że zwierzę będzie mieć swoje przyzwyczajenia, nie będzie posłuszne, na pewno pochodzi z patologicznego środowiska więc i pewnie będzie mieć takie zachowania, itd. Co prawda, nie są to obawy na wyrost, jednak prawdopodobnie nie są one aż tak przerażające, jak na pozór może się wydawać.

Adopcja, bez względu na gatunek i rasę zwierzaka, jest bardzo dużym wyzwaniem, ale przede wszystkim zobowiązaniem względem niego. Chodzi tu zwłaszcza o psy, które musisz regularnie wyprowadzać na spacer i codzienną toaletę. Zanim podejmiesz decyzję o przygarnięciu psa, zastanów się czy jesteś w stanie poświęcać mu odpowiednio dużo czasu (nie tylko na obowiązkowe przytulaski!), ale także na codzienne wędrówki po okolicy kilka razy dziennie. Jeśli jesteś osobą, która nie ma czasu na nic, widzisz już jaka jest odpowiedź na pytanie, czy dasz radę zająć się psem.

Ale OK. Może chcesz sporządnieć i zadbać o organizację swojego czasu (lub też członków rodziny). Decydujesz się na obecność psa w Waszym domu. Teraz pytanie – z hodowli czy adopcja? Jak wskazuje Magdalena Rorbach w cytowanej książce, musicie mieć świadomość, że „adopcyjniak to często psiak po różnych przejściach i musicie poświęcić mu swój czas i uwagę, bez nerwów i złości, a wtedy on odwdzięczy się wielką miłością i oddaniem”. Zatem, jeśli poważnie myślisz o zadomowieniu psa, musisz mieć dla niego w zapasie dużo czasu, uwagi, pomocy i na dzień dobry – przyjaźni. Autorce wspomnianej książki odbudowywanie prawdziwego charakteru psa zajęło dwa lata. Ile zajmie Tobie? To zależy od intensywności troski nad zwierzakiem oraz głębokości jego zranień.

Jeśli myślisz o rehabilitacji swojego dziecka przez stały kontakt ze zwierzakiem, i jeśli koniecznie chcesz aby był to pies, musisz pamiętać, że to lekarstwo powinno towarzyszyć Wam już do końca życia. To nie tabletka lub plaster, który można wyrzucić. Wybacz, że piszę o takich trywialnych rzeczach, ale spotykam się na codzień z nieodpowiedzialnością ludzi i chcę uniknąć nieporozumień – zwierzę to nie przedmiot. Zanim po niego sięgniesz, przemyśl czy jesteś w stanie nim zarządzać.

Chociaż empatia to zdolność typowo ludzka, zwierzęta również dysponują pewnym poziomem współodczuwania, rozpoznają nastrój napięcia, zdenerwowania, przygnębienia, choroby czy radości. Zanim zdecydujesz się na adopcję konkretnego psa, poznaj go, spędźcie rodzinnie z nim czas, zaproście wraz z opiekunem fundacji lub schroniska do domu. Sprawdźcie, czy dobrze czuje się w Waszym towarzystwie, czy odpowiada Wam jego sposób bycia. Wybierzcie psa nie ze względu na rasę (chyba, że jesteście rozkochani w konkretnych rasach i to z nimi dogadujecie się najlepiej), lecz raczej ze względu na charakter. A końcowo – sprawdźcie, czy jest między Wami ta niedookreślona „chemia” – spojrzenie czy zachowanie, które przekonuje Was do siebie.

Przyjaciel na drogę

Pies to doskonały towarzysz, zarówno na dołujący nastrój, kiedy grunt usuwa Ci się spod nóg, jak i na szaleńcze pogonie w przyrodzie, w poszukiwaniu przygody.

Magdalena Rorbach, pierwsza w Polsce pet copywriterka, opisuje swoje doświadczenia z podróży po Polsce w towarzystwie swojego niesfornego malamuta. Mimo, że Alaskan Malamute to ogromna masa radości, to także spore wzywanie dla fanów podróży. No bo jak przejść niezauważonym przez recepcję w towarzystwie takiego misia? A jak można się domyślić, nie wszystkie hotele, hostele czy pensjonaty przychylnym okiem patrzą na czworonożnych lokatorów. Jakie więc wskazówki dla podróżników z psem ma dla nas autorka?

Na końcu książki znajduje się check lista przyborów i zadań, jakie należy „odhaczyć” przed wyruszeniem w podróż. A wcześniej – bajeczne opowieści o tym, gdzie w polskich górach można spokojnie zakotwiczyć z włochatym przyjacielem. Mamy więc przegląd Beskidu Żywieckiego, Bieszczadów i nadmorskich wsi – każdy, kto chce spędzić urlop w towarzystwie psa lub bardzo dużego psa, jakim jest Alaskan Malamute, znajdzie dla siebie odpowiedni krajobraz z noclegiem.

Poza tym, że czekają na Was piękne, ciekawe zacisza, niejednokrotnie są to lokalizacje, do których pewnie nie trafisz, o ile nie będziesz szukać miejscówek, gdzie przenocują Was z psem. Nawet jeśli nie jesteś typem niezmordowanego wędrowca, zachęcam Cię do odbycia przygody wśród lasów, skał i schroniskowej, wyrozumiałej braci.

Do listy tej, z własnego doświadczenia dodać mogę schronisko na Wierchomli Małej, w Beskidzie Sądeckim – przyjazna miejscówka dla każdego zwierza, czworonożnego jak i dwunożnego, utrudzonego życiem i potrzebującego chwili na przemyślenia.

Przyjaciel na życie

Udomowiony zwierz pomaga w odnalezieniu siebie – oczywiście, o ile rozumiemy, że jest on odrębną jednostką, która nie zawsze musi wykonywać nasze polecenia i fanaberie. Jego towarzystwo, obserwowanie zachowań, pewnych rytuałów czy reakcji może dodać do naszego życia wiele barw i pomóc w odczytaniu siebie na nowo, wnieść w nasze postrzeganie świata inne, wartościowe wrażenia.

W moim życiu od zawsze były zwierzęta. Nie tylko te domowe, jak koty i psy, ale też krowy, kury, gęsi itp. Wychowywałam się na wsi i właśnie z tego miejsca czerpałam swoją wiedzę o świecie, przyrodzie i życiu. Nie wyobrażam sobie, gdyby nie było w nim chociażby jednej, puchatej postaci. Życie ze zwierzakiem u boku to radość z jego poznawania kiedy do nas trafia, jego zwyczajów, zdenerwowania, niesubordynacji. To także żal z powodu choroby czy śmierci futerkowca. A odczuwane wtedy emocje są porównywalne do tych, przeżywanych przy stracie bliskich Ci osób. Bo z czasem, nasz zwierzęcy przyjaciel, nabiera ludzkich cech, obdarzamy go szczerymi uczuciami.

Mój przyjaciel pies pokazał mi, czym jest wspólne podróżowanie, czym jets pasja. Nauczyłam się żyć świadomie według własnych zasad. Nie każdemu się to podobało, ponieważ żyjemy w takim świecie, gdzie najlepiej byłoby się podporządkować i iść z zupełnie przypadkowymi ludźmi przed siebie. Ja odwróciłam swoje życie do góry nogami, zaczęłam je od nowa w wieku trzydziestu paru lat, ale na własnych zasadach. Wiem już, czego chcę, a na co się nie zgodzę. Przede wszystkim przestałam się tłumaczyć.

To historia Magdy, matki walczącej o zdrowie swojego dziecka, zakochanej w malamucim, terapeutycznym świecie. A jaka będzie Twoja i Twojego pluszowego kompana? Daj znać w komentarzu. Ahoj!

Książkę „Z malamutem przez Polskę i życie” Magdaleny Rorbach możesz kupić tutaj.

 

fot. by Magdalena Rorbach