Na początku rozwiejmy wątpliwości co do osoby św. Józefa – kiedy brał ślub z Maryją, był młody czy raczej zgodnie z tym, co sugeruje większość wizerunków, raczej w bardzo dojrzałym wieku? 

Nierzadko spotykamy błędne określenie wieku św. Józefa, wynikające z obrazów zawartych w apokryfach. Z nich to dowiadujemy się, że był on starcem. Taki wizerunek wszedł głęboko w mentalność ludzką, bo nawet dzisiaj zdarza się na, śpiewać w kolędzie: „A Józef stary Ono pielęgnuje”.

Żyjącym dwa tysiące lat temu trudno było zrozumieć (pewnie podobnie jak i dzisiaj), że dwoje młodych ludzi mieszka ze sobą pod jednym dachem, ma pełnię praw małżeńskich i nie korzysta z nich. Było to tym bardziej niezrozumiałe w środowisku semickim, gdzie każda rodzina żydowska oczekująca na Mesjasza, z radością oczekiwała narodzin każdego dziecka. Tak samo było z  Maryją, piękną  młodą dziewczyną połączona węzłem małżeńskim z Józefem, młodym mężczyzną.

Na młody wiek św. Józefa wskazują teksty ewangeliczne, które mówiąc o Rodzinie Nazaretańskiej, przedstawiają ją jako zwyczajną rodzinę żydowską, w której panujące zwyczaje nie odbiegały od przyjętych w ich środowisku. Niektórzy teologowie sędziwy wieku św. Józefa tłumaczą symboliką jego dojrzałości w życiu wewnętrznym.

Zatem jaki był św. Józef? 

Nazywanie w Piśmie Świętym św. Józefa sprawiedliwym człowiekiem pozwala na szeroką interpretację biblijną. Józef sprawiedliwy- czyli święty – to mężczyzna w wyjątkowy sposób zasłuchany w Boży plan działania, za cenę rezygnacji z własnych planów i projektów na życie. To człowiek umiejący podporządkować wszystko dziełu zbawienia świata, całkowicie oddany do dyspozycji Boga, bardzo konsekwentny w tym do końca swojego życia.

Taka postawa wymagała od św. Józefa ogromnego zaufania Bogu i Maryi, zawierzenia Bożej wszechmocy i umiejętnego czerpania siły i mocy z prawdziwego źródła, by należycie spełnić przekraczające jego ludzką kondycję zadania.

Postawił on poprzeczkę bardzo wysoko. Czy to aby nie przestrasza współczesnych mężczyzn? Gotowość do odpowiedzialności, czasem zaufanie komuś innemu niż samemu sobie… 

Nie tylko nie powinno to przestraszyć współczesnych mężczyzn, ale wręcz zachęcić do naśladowania go. Skoro bowiem św. Józef będąc człowiekiem, potrafił tak wiele, to każdy mężczyzna , podpatrując go i usiłując przełożyć na swoje życie wzór doskonałego męża i ojca, ma w nim doskonały przykład i co najważniejsze – moc wstawienniczą.

Zatem czego w obecnym czasie mężczyźni mogą nauczyć się od św. Józefa?

Św. Józef prezentuje przykład osiągalny dla każdego człowieka, jako że sam przecież nim był. Zwyczajny w swojej ludzkiej kondycji, zaproszony przez Boga do zadań specjalnych, potrafił podejmować odważnie ryzyko, realizować codzienny trud życia z nadzieją i optymizmem, z wiarą, że Bóg kiedy daje do spełnienia zadania, udziela też i wszelkich darów do ich wypełnienia. Św. Józef traktował życie bardzo poważnie, miał świadomość jego niepowtarzalności, nie marnował więc czasu i energii na niepotrzebne przedsięwzięcia i egoistyczną realizację siebie.

Był konkretny, odpowiedzialny i świetnie zorganizowany. Był doskonałym ojcem i nauczycielem. To z domu Św. Józefa Jezus wyniósł umiejetność rozmowy z ludźmi, zdolność do ciężkiej i wytrwałej pracy, umiejętność modlitwy oraz te wszelkie ludzkie cechy, które sprawiły, że jako człowiek nauczył się cierpieć i umierać.

Warto zauważyć, że Jezus zwracał się do św. Józefa Abba – tatusiu, podobnie jak do swojego Ojca w Niebie. Taki zwrot spotykamy w najważniejszych dla naszego zbawienia scenach – w Ogrodzie Oliwnym i na Krzyżu. Co to może oznaczać? Że w życiowej postawie św. Józefa dziecko nie jest przedmiotem, które ma wykonać niespełnione oczekiwania rodziców, lecz jest darem danym po to, aby dzięki niemu ubogacić siebie i świat.

Z kolei w ewangelicznych scenach dziecięctwa Jezusa nietrudno zauważyć niezwykłą jedność małżeńską Maryi i św. Józefa. Byli oni zawsze razem – w radościach i życiowych próbach, jak np. scena poszukiwania zagubionego w drodze Jezusa.

To sytuacja ekstremalna. Co z monotonną codziennością? 

Wydaje się, że w jakimś sensie ekstremalne sytuacje działy się na codzień w życiu rodziny św. Józefa. Czyż bowiem łatwo było przez trzydzieści lat patrzeć na dziecko, na Jezusa, który rósł, płakał, biegał z innymi dziećmi, uczył się jak każde z nich? Gdzież zatem Jego boskość? Można było łatwo zwątpić, załamać się. Ale św. Józef zaufał raz i już się z tego nie wycofał, trwał, a Maryja wraz z nim.

 

Wywiadu udzieliła:

s. Dolores CSSJ ze Zgromadzenia Sióstr Św. Józefa w Krakowie

Rozmowa opublikowana w grudniu 2010 r. w „Miesięczniku katolickim LIST”

fot. Braden Collum (Unspalsh)