Wiosna jest taka piękna! Mnóstwo kolorów, oszałamiające zapachy, pędzące po niebie chmury, niekończące się spacery. Radość. A w pewnym momencie nieoczekiwana informacja o śmierci bliskiej osoby. Multikolor wiosny w jednej chwili zmienia się w odcienie szarości.

Nieobecni

To mogło być na wiosnę. Stopniał śnieg, wybraliście się na wycieczkę samochodem. Jaskrawe, zachodzące słońce olśniewało. Chwila nieuwagi i z radosnego, pamiętnego wyjazdu (bo właśnie Ci się oświadczył), zrobił się ostatni, wspólny wyjazd. Już go nie ma.

Albo inaczej – jeszcze zeszłej niedzieli siedzieliście przy wspólnym, niedzielnym obiedzie. Dzisiaj mamy sobotę, a Twój ojciec, z którym toczyliście pasjonującą dyskusję przy pysznej kawie, jest już pochowany. Dyskusja nigdy nie zostanie zakończona.

To boli. Wiosna, która każdą minutą manifestuje swoją obecność utrudnia życie. Cierpisz, nie jesteś w stanie dostrzegać nic pozytywnego w tym, że przyroda rozkwita i za nic ma Twoją żałobę. Aromat rozwijających się pąków dusi, świergoczące ptaki drażnią, kolory wbrew założeniom, pogłębiają Twój depresyjny nastrój. Nic nie jest na tyle piękne, by przykuć Twoją uwagę. Sposób, w jaki postrzegasz otoczenie, jest diametralnie inny niż sprzed śmierci kochanej przez Ciebie osoby. Jest on przepełniony poczuciem braku, straty. Jest naznaczony czyjąś nieobecnością.

*uck the spring!

Być może, początkowo nic się nie zmienia. Chodzisz do pracy, robisz to, co zwykle. Wiesz, że powinnaś przeżyć żałobę, przejść przez jakiś okres pogorszenia nastroju, dać sobie czas na poukładanie tego, co trudne, niezrozumiałe. Nie wiesz dokładanie ile to ma trwać, z nikim nie rozmawiasz, bo przecież trzeba być twardym. Nie chcesz dokładać zmartwień swoim bliskim, więc własne myśli, emocje zatrzymujesz dla siebie.

To, co dotychczas neutralne, wkurza Cię swoim brakiem wyrazistości. Koleżance z pracy, która ma męczącą osobowość mówisz wprost, że psuje Ci dzień swoimi opiniami i najlepiej by było, żeby nie wchodziła Ci w drogę. Kierowcy na trasie są Twoimi wrogami, żaden z nich nie umie jeździć i drażni Cię ich obecność w pobliżu Twojego samochodu. Wiosna staje się dobijająca, wprost proporcjonalnie do otrzymywanych zewsząd postulatów, że trzeba się nią cieszyć. Dosłownie – masz wszystkiego dość. Chcesz być sama ze sobą, wyłącznie w swoim własnym towarzystwie.

nie jest dobrze

Kiedy od śmierci mija kolejny tydzień, rutyna dnia wywołuje u Ciebie przemyślenia o bezsensowności wykonywanej pracy. Przecież tak naprawdę ona nikomu nie służy! To wklepywanie danych, obsługa klientów są tak beznadziejnymi czynnościami, że jeszcze chwila, a rzucisz czymś w pobliskie osoby i wyjdziesz z tego miejsca tortur nigdy do niego nie wracając. A jednak z drugiej strony wiesz, że gdyby nie ten codzienny harmonogram czynności, zapadłabyś w swój smutek, odrzuciłabyś cały otaczający świat i przestałabyś żyć. Ta kusząca perspektywa powstrzymywana jest jedynie przez zdrowy rozsądek. Nie podejmujesz radykalnych kroków, bo wiesz, masz nadzieję, że ten czas kiedyś minie.

Cierpisz i tęsknisz, boisz się, że przyjdzie dzień, kiedy zapomnisz o utraconej osobie. Chociaż wiesz, że trzeba zadbać o siebie, swoje zdrowie, ciągle rozmyślasz, rozdrapujesz trudne wspomnienia. Zadręczasz siebie, być może masz poczucie winy, że nie zdążyłaś za coś przeprosić.

Nadchodzące lato męczy swoim nachalnym upałem, w czterech ścianach jest Ci źle, poza nimi nie lepiej. Mijani na ulicy ludzie, ich zadowolone miny, rozwrzeszczane w parku dzieci męczą Cię i wywołują smutek i poczucie niesprawiedliwości – ich radość sprawia Ci przykrość. Masz poczucie, że z Twoimi emocjami, bólem nikt się nie liczy, że jest to błahe w oczach świata.

jest dobrze

Mijają kolejne tygodnie, miesiące. Przyzwyczajasz się do tego, że kogoś zabrakło. Chodzisz na cmentarz, który jeszcze niedawno wywoływał u Ciebie strach, a obecnie nadzieję na odpoczynek w towarzystwie kochanej osoby. Odkrywasz, że macie miejsce, gdzie możecie porozmawiać, że Wasza relacja uległa nieodwracalnej zmianie, ale nie została zakończona.

Idąc pewnego dnia ulicą odkrywasz, że już jest dobrze. Pogodziłaś się z tym, że tej konkretnej osoby już przy sobie nie zobaczysz. Nie masz jednak poczucia, że jest ona zapomniana. Przeciwnie, znalazłaś dla niej miejsce w swoim życiu, z którego nigdy nie zostanie usunięta. Jest tam zamknięta bezpiecznie i odwiedzana przez Ciebie w każdej ważnej dla Ciebie chwili. Masz poczucie, że towarzyszy Ci w każdym momencie.

To normalne, że po bólu przychodzi etap wymagający odpoczynku, poukładania sobie trudnych doświadczeń. Być może jeszcze trochę w apatii, trochę na chłodno, spokojnie starasz się rozumieć nową dla Ciebie sytuację. Jeszcze niedawno wydawało Ci się, że nigdy do tego nie dojdzie, że nigdy w życiu już nie będziesz szczęśliwa. A teraz?

Jeśli szczęście chce wejść do Twoje życia, to nie dorzucaj go. Poczuciem radości nikogo nie zdradzasz. Potwierdzasz jedynie, że wciąż żyjesz. A przecież utracona osoba chciałaby abyś żyła w pełni, odczuwała wszystkie wspaniałe doświadczenia jakie niesie codzienność. Przecież wiesz, że ten ktoś Ciebie kochał i życzył Ci szczęścia. Wypełnij to życzenie jak najlepiej się da.

Ja też Ci tego życzę.

 

 

fot. Asdrubal Luna by Unsplash