film

Film “Zbliżenia”. 

Subiektywna recenzja.

To jeden z moich ulubionych polskich filmów. Przez wielu oceniany nisko. Przez innych oceniany niesprawiedliwie, że “płytki” i “na siłę”. Ja myślę o nim w innym kluczu – jeśli treść działa i rezonuje, to znaczy, że to dobry film.

I tyle w temacie.

piękna Joanna

Mam wielką słabość do bohaterek i aktorek o tym cudownym, eterycznym, dostojnym imieniu. Tutaj, Joanna Orleańska gra główną bohaterkę. Chociaż nie jest ona moją ulubioną aktorką której artystyczną działalność śledziłabym maniakalnie, to jednak lubię filmy z jej rolami. Są ciekawe, rozdygotane, niestabilne, niejasne, nieprecyzyjne, zostawiają pewien niedosyt, brak konkretu, niedopowiedzenia, nie są obojętne.

Joanna świetnie gra role kobiet, które nie wiedzą do końca czego chcą, kim są, w jakim kierunku idą. Są jak ćmy, które krążą wokół raniącego je płomienia.

W tym filmie, gra rolę kobiety szukającej miłości, poruszającej się między potrzebami kochania i bycia obdarzaną uczuciem. Z jednej strony jej mąż, z drugiej matka, z trzeciej … ona sama i jej dążenia.

Joanna jest niepewna swojego talentu, niepewna podejmowanych decyzji, niepewna …. chyba wszystkiego z czym ma do czynienia.

 

zbliżenia, jako metafory

Dla postronnego widza, który nie “czuje” filmu, może to być słaba rola. Dla osób, które znają podobne obrazy z własnego życia, może to być film wstrząsający, terapeutyczny.

Często jest tak, że jesteśmy uwikłani w wiele pełnionych w naszym życiu ról, zobowiązań, oczekiwań innych wobec nas. Robimy to, czego od nas chcą, a jeśli są zadowoleni, utrzymujemy że wszystko jest OK, bo świat jest zadowolony. Jak mawiają terapeuci, to świetna i prosta droga do ich gabinetu. Żyjesz po to, by spełniać cudze oczekiwania? Czasem trzeba się nagiąć i spełnić czyjeś życzenie, prośbę, pójść na kompromis. Ale nie może to być zwyczajowe zachowanie.

Co robi Joanna? Walczy ze swoimi pragnieniami, by zadowolić manipulującą nią matkę. Rola Ewy Wiśniewskiej jest świetna. To silna, momentami apodyktyczna kobieta ustawiająca życie swojej niespełna czterdziestoletniej córce. Samodzielna decyzja Marty (rola Joanny Orleańskiej) o małżeństwie z Jackiem kładzie się rysą na ich wzajemnych relacjach.

Metafora “zbliżeń” jest tutaj bardzo silna. Jest wiodący wątek, ale pokazywany przez niewielkie fragmenty scen i relacji nadających kształt całej sytuacji. Jest relacja Marty z Jackiem, ale przedstawiana za pomocą wybranych zdarzeń, które kreślą formę całej małżeńskiej bliskości. W ogóle ich związek małżeński składa się ze zbliżeń, a nie ciągłej, codziennej relacji. Przerywany jest ingerencją osób trzecich.

 

ten film rani

Lubię czytać recenzje produkcji, które mnie interesują. Zazwyczaj mam odmienne zdanie od krytyków i znawców, oraz od mało zaangażowanych w film “oglądaczy”. Od pewnego czasu doceniam terapeutyczny charakter kina.

To dobry sposób, aby w miarę bezpieczny sposób przeżyć emocje, podpatrzeć rozwiązania, cieszyć się lub smucić z doświadczeń filmowych bohaterów.

Ten film nie pozostawi obojętnymi tych widzów, którzy przeżyli podobne do filmowej Marty traumy. Finał filmu zaskakuje, nie próbujcie się domyślać co się stanie. Jeśli jesteście odporni na tematykę rodzicielskiego uzależnienia, budowania przez dorosłą kobietę samodzielności i niezależności, to śmiało doświadczcie tego filmu. Jeśli zaś macie jeszcze nie przepracowane trudne relacje z własnym rodzicem, zwłaszcza matką i nie ma wokół was wspierającego towarzystwa, nie ryzykujcie niepotrzebnie zaliczenia przysłowiowego doła.

Jak wiele filmów w reżyserii Magdaleny Piekorz, film nie jest błahy. po prostu, nie zrozumieją go ci, którzy … nie czują. Empatia ma tutaj znaczenie.

 

Widziałaś film? Zostaw komentarz, chętnie dowiem się jakie jest Twoje zdanie na jego temat.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments